Jehowa?

Październik 14, 2007

Ostatnio odwiedzają mnie przemili ludzie, zostawiają jakieś gazetki, mówią o Bogu, telewizji i tak ogólnie o wszystkim.
Ich ‘odwiedziny’ to dla mnie zawsze jakiś stres. Mały bo mały, ale stres. Zawsze chciałem pomóc tym ludziom, skłonić ich do innego myślenia, twórczego, otwartego…. cokolwiek. Stąd też cały niepokój. Kiedy jednak przychodzą…. Nie porozmawiasz… no, może trzaśniesz jakiś monolog, który i tak zostanie puszczony mimo uszu, opłynie dookoła głowy i poleci dalej. Nie chcę być niemiły, ale to jak analfabetyzm wtórny, tylko że w mówieniu. Nie rozumieją sentencji, a słowa, które wyhaczą z wypowiedzi (szukają widocznie takich słów ‘kluczy’), wykorzystują, aby nawiązać do jakiejś historyjki z Biblii (z całym szacunkiem do Biblii).
Ok, zero cenzury, nazwę wszystko po imieniu. Ja to ja.
Kiedy tak już się wystrzelasz, to ręce opadają…. do nich nie trafia, oni nie analizują, no chyba, że na swój własny sposób zależny od Biblii. Pozostaje takie uczucie, jakbyś się rozebrał w towarzystwie i nadal nie był zauważony. Patrzą na Ciebie, ale Cię nie widzą. Być może widzą w Tobie tylko swoje zbawienie. Cóż, przyznam się, że nie wiem co trzebaby było zrobić, aby przebić się przez ten beton.
Działa u mnie taki schemat: ‘Nie interesuje kogoś to co mówię, przestaję mówić, gdyż nawet nie przychodzi mi nic do głowy w tym temacie’. Naturalne. Wszystko płynie w obie strony. Nie ma reakcji, więc bezsensowna akcja. Prawo zachowania energii… przy sobie.

Energetycznie odbieram ich wizyty tak:
- blokowanie energii na czakrze gardła.. z podświadomą presją, abyś uczynił to samo..
- odcięcie od drugiego czakramu.. i odcięcie od mocy.. Nie ma mocy. Moc to może ma Bóg.. i Biblia.
- zaślepienie.. mało powiedziane.. dlatego Cię nie słyszą, a na pewno nie słyszą dopóki masz coś do powiedzenia. Albo udają, że nie rozumieją. Albo naprawdę nie rozumieją. Co nie jest wcale dziwne skoro tak się zaślepiają. Tak się boją bałwochwalstwa, a poniekąd to robią – z Biblią. Może powiedzą, że nie.. bo jest też Bóg (w rzeczywistości w praktyce onanizują się tym), ale nie interesuje ich ten fenomen. Interesuje ich ‘zbawienie’, ‘bezpieczeństwo w okrutnych czasach’, itp. Cóż, bezpieczeństwo to cecha na czakramie, który odpowiedzialny jest poniekąd za chęci do życia, za energię seksualną. A z niego spuścili powietrze. Nic dziwnego, że nie chcą tu być. Pozostaje szukać ucieczki w wyobrażeniach. Podejrzewam, że w ich idealnym świecie wpadaliby w depresję, a z nudów zaczęłyby rodzić się perwersje – koło się zamyka.
Może trochę przesadzam, a może nie.
- bezsilność. Swoją postawą udowadniają jak jesteś bezsilny. Drugi czakram staje się pusty.

Po coś jednak przychodzą. Nie interesuje mnie ich powód, tylko powód, dla którego ja ich przyciągam i nie mówię im do widzenia zamiast dzień dobry. Mam nadzieję, że któregoś dnia będę mógł im podziękować…,
być może za zrozumienie tego faktu, że każdy ma swoją ścieżkę, swoją mądrość (bądź głupotę) i sam tworzy to czego chce, a czego nie.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.